Historia, historii nie równa. Czyli co o Polsce wiedzą „europejscy” uczniowie. Budowanie świadomości młodych patriotów.

polandChoć nowa reforma oświaty, przyniosła niemałe zaskoczenie, to trzeba ją przyjąć i już. Historia – na którą stawia obecna władza, powinna odgrywać kluczową rolę w wychowaniu polskiej młodzieży. Tylko co o Polskich dziejach wie młoda osoba, która nie przygotowuje się do matury z historii? Zapewne nic, podobnie jak jej europejscy rówieśnicy…

Z roku na rok maleje zainteresowanie historią na maturze. Uczniowie na jej miejsce wolą zdawać geografię, czy język polski. Dlaczego tak się dzieje, co jest tego przyczyną? Czyżby był on za trudny? Przecież historii uczy się od czwartej klasy podstawówki. Do matury jest to  9 lat jej ciągłego „wałkowania”! Czy w tym czasie, naprawdę nie można opanować tak obszernego materiału? Czy nowa reforma jakoś na to wpłynie? Na szczęście zrezygnowano z obowiązku pisania egzaminu z historii po ósmej klasie. Wtedy – moim zdaniem – do jej maturalnej wersji podeszłoby jeszcze mniej osób.

Wina leży po kilku stronach

Zarówno uczniowie, program nauczania jak i nauczyciele odpowiadają za taki stan rzeczy. Chociaż teraz wydaję się, że zainteresowanie historią zwłaszcza organizacjami pro-obronnymi, pro-harcerskimi wyraźnie wzrosło. Jednak gdyby nakazać uczniom zdawanie egzaminu z historii po ośmioletniej szkole podstawowej, to jej wizerunek – jako przedmiotu  uległby pogorszeniu. Historia stałaby się znienawidzonym i koniecznym do zaliczenia przedmiotem a nie szczerą chęcią pogłębiania swojej wiedzy. Choć stan wiedzy i sposób nauczania historii w Polsce powinien przyprawiać o dreszcze, to jej odpowiednik w Europie jest jeszcze gorszy. O Polsce w zasadzie nie wspomina się w europejskich podręcznikach do historii. Nie lepiej jest zza oceanem. Jej waga ogranicza się do kilku zdań o ile nie słów na temat rozbiorów, powstania „Solidarności” no i zacnych „polskich obozach śmierci”.

Błędy, błędy i błędy

Dość typowym zjawiskiem w zagranicznych książkach od historii są nieaktualne i nierzetelne informacje na temat naszych dziejów. Co z tego, że w amerykańskich książkach jest mowa o holokauście. Nastolatek z USA wie tylko to, że to w Polsce było najwięcej obozów koncentracyjnych. Nie zna tła ich powstania. Wie, że ginęli w nich ludzie i że leżały na obszarze Polski. Stąd później takie perełki jak „polski obozy śmierci”. Wszystko to wynika z niewiedzy. A może z niedopatrzenia polskich władz. Kto bowiem odpowiada za wizerunek Polski na arenie międzynarodowej? Prezydent? Rząd? Polska polityka historyczna powinna wziąć się za siebie i reagować na takie niejasności a wręcz skandale.

We Francji po reformie tamtejszych liceów w 2010 roku cały program nauczania został mocno okrojony, nie ominęło to również programu historii. O Polsce mówi się dopiero w XIX wieku przy okazji Wiosny Ludów.  Brak o rozbiorach, cisza o powstaniach. O Polsce wspomina się w temacie Wielkiej Emigracji i przy II wojnie światowej. Co pocieszające dużo miejsca zajmuje sprawa zbrodni katyńskiej, oraz bunt polskiej opozycji wobec władz komunistycznych. Ale to wraz za mało polskiej historii w Europie.

Jak z mordercy stać się ofiarą

Zdecydowanym mistrzem poprawy swojego historycznego wizerunku są Niemcy. Sam się zastanawiam, kiedy zdołali oni wymazać swoje zbrodnicze plakietki „holokaust”, „śmierć”, „faszyzm”. W niemieckich podręcznikach jest co prawda mowa o rozbiorach, ale jest tego stanowczo za mało. Powstanie warszawskie, może i jest wspomniane jednak często są to krótkie  informacje dające mylny obraz rzeczywistości. Co ważne, Polska według ich podręczników odbierana jest jako ofiara niemieckiej polityki. Niemcy przyznają się do” błędu” jakim była II wojna światowa, co więcej biją się w pierś z tego powodu. Jednak ich polityka historyczna godna jest szczególnej uwagi. Może to jest dobry sposób? Przyznać się do błędu i żyć dalej?

Polska chyba tylko w oczach Polaków odbierana jest jako zasłużony kraj dla Europy. No może i w oczach Węgrów, wiecie „Polak, Węgier dwa…” Trzeba się mocno zastanowić dlaczego historia Polski ma tak słaby PR na świecie. Dlaczego Białorusini widzą w nas wrogów a Litwini to nawet nie chcą o nas słyszeć? Pytań jest więcej, a odpowiedź jest prosta: O Polsce się nie mówi, bo Polska o sobie nie przypomina. Tylko czekać aż ktoś będzie wspominał słynnego FRANCUSKIEGO kompozytora Chopina, BIAŁORUSKIEGO wieszcza Mickiewicza albo przypomni nam wielkiego AMERYKAŃSKIEGO Kościuszkę, tylko czekać…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s