Czy Europie potrzebna jest Białoruś? Czy na starym kontynencie jest dla niej miejsce?

Choć granice Europy znacznie przekraczają obszar dzisiejszej Białorusi, to coś z jej „europejskością” jest nie tak.  Każdy definiuje Europę inaczej. Jednak mówiąc o niej w stosunku do Białorusi, czujemy pewien zgrzyt. Skąd on się bierze? Dlaczego w oczach tak wielu, Europa kończy się przy Polsce? Dlaczego Białorusinom nie po drodze z zachodnią częścią kontynentu? Czy w ogóle Białoruś ma rację bytu?

Nie od początku Białorusini byli marionetką w rosyjskich dłoniach imperializmu. Niczym dziecko we mgle naród ten gubił się w tamtejszym XX-sto wiecznym świecie. Nowy wiek przyniósł jej szanse na niepodległość. Niepodległość nad wyraz zasłużoną i potwierdzoną przez historię. I tak jak dziecko zachłystuje się szklanką wody tak i Białorusini „zachłysnęli” się wolnością.

Niepodległość? A z czym to się je?

Czy Białorusini z końca XX wieku chcieli niepodległości? Trochę jest z tym kontrowersji. Jedno jest pewne. Na pewno chcieli poczuć wolność w sensie „samo rządzenia”. Tzn. nie chcieli aby ktoś nakazywał im pracę, oddawania zebranych zbóż, kontrolowania ich każdego kroku. Ale czy to wystarczy by stworzyć państwo? Chyba nie. Nie do końca jestem pewien co chciały osiągnąć władze radzieckie tworząc Białoruską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Wiem natomiast ze w obecnych granicach Imperium Rosyjskiego znajduje się masa innych etnicznych narodów, które śmiało mogę przyrównać do Białorusinów. Czuwasze, Tatarzy, Czeczeńcy. Dlaczego zatem oni nie mają swoich terytorialnych państw a żyją jedynie w autonomicznych republikach?

Wróćmy do korzeni

Wielu zarzuca Białorusinom nieposiadania własnej historii, braku własnych dziejów. Choć nie ma wątpliwości co do istnienia Białej Rusi czyli zachodniej (biel według ludów zamieszkujących XIII wieczną Ruś, oznaczała zachód), to dla wielu Historia Białorusi, może wydawać się kontrowersyjną sprawą. A tak naprawdę, wcale nie trzeba szukać na siłę historii tego narodu, ponieważ jest ona równie autentyczna co historia Polski. Wszystko zaczęło się od Rusi Kijowskiej…

Unia Europejska a Ruś Kijowska

Chcąc przyrównać Ruś Kijowską do jakiegoś bliżej znanego podmiotu politycznego, można ją przyrównać do Unii Europejskiej albo i lepiej do Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Tylko wtedy Ruś nie nazwalibyśmy Rusią a Wspólnotą Księstw Narodów Ruskojęzycznych. Był to po prostu związek ludności ruskiej nad którą władzę piastowała jedna osoba. I tak Ruś, poniekąd jako państwo, trwała do XIII wieku, dokładnie do 1240 roku, kiedy to jej tereny padły ofiarą najazdu mongolskiego. Znaczna część księstw utraciła niezależność polityczną na rzecz Złotej Odry. Inne zostały zgrabione przez rosnącą w potęgę Litwę. Pretendentem do bycia kolebką Białorusi uznaje się księstwo Połockie, choć księstwo Turowskie, również na to miano zasługuje. Rozpad Rusi Kijowskiej można niejako potraktować jak rozbicie dzielnicowe. A jak znamy historię Polski, dzielnice po rozbiciu po jakimś czasie znów się połączyły. Dlaczego nie mogłoby się tak stać z Wielką Rusią?

Między młotem a kowadłem

Mieszkańcy Białej Rusi przez wieki najpierw ulegali polonizacji – choć nadal pozostawali prawosławnymi – a później rusyfikacji. I to właśnie te ostatnie zjawisko odcisnęło się tak mocno w świadomości Białorusinów, że do dzisiaj uważają się oni za obywateli Rosji. Wszystko co stanowi trzon państwowości Białorusi, uznawane jest za marną kopię jej wschodniego sąsiada. Język, kultura, tradycja wszystko to jest podobne do Rosji. Moskwa, która uważa się za odtwórcę Wielkiej Rusi, tak naprawdę w małym stopniu przypomina jej pierwowzór. Choć serce Rusi Kijowskiej biło właśnie w Kijowie, to moment osiedlenia się Kozaków na Ukrainie i kierunek państwowości Ukrainy, na dobre pogrzebał szanse reaktywacji Wielkiej Rusi z Kijowej na czele. To w rękach Białorusinów leżało odbudowanie wschodniego państwa Rusi. Mieszkańcy Białej Rusi, ulegli wpływom polskich szlachciców i rosyjskich bojarów. Z tym, że rosyjskie wpływy były dużo bardziej restrykcyjne i brutalne niż sam proces polonizacji. Polonizacja odbywała się niemal bezkrwawo, rusyfikacja była bezwzględna. Z tego oto miszmaszu powstało coś na wzór Białorusi. Choć obecny wariant tego państwa za bardzo przypomina Rosję, to współczesna opozycja Białoruska wiodąca za sobą biało czerwonobiałą flagę reprezentuje państwo na wpół spolszczone a na wpół zrusyfikowane.

Zły PR Białorusi

Niewątpliwie tak silny związek Białorusi z Rosją negatywnie wpływa na postrzeganie tego państwa w oczach zachodniej Europy. Zasada jest prosta, kto trzyma z Putinem jest przeciwko Europie. Co gorsza Białoruś (w zasadzie jej prezydent – Łukaszenko) wcale nie stara się  tego wizerunku zmyć ani nawet go poprawić. Jak widać taki układ pasuje obydwu stronom. Jednak przyjdzie czas kiedy Białoruś zacznie upominać się o swoje miejsce w Europie. Wtedy bardzo możliwe są strajki, bunty, może nawet jakieś agresje? Mówiąc brutalnie Białoruś nie ma nic szczególnego do zaoferowania Rosji. Nie jest to kraj bogaty w jakieś wyjątkowe surowce, więc dlaczego Rosja „nie odczepi” się od swojego młodszego brata? Może lubi taką zabawę w starszego brata? Sprawa jak się okazuje jest zgoła inna.

Europejska Republika Niepodległej Białorusi.

Nie można powiedzieć, że Białoruś nie ma na siebie pomysłu. Na pewno ma. Może nie są to jakieś wielkie gospodarcze plany na wzór USA, ale na pewno jest to wizja przyszłej niezależnej Białorusi. Być może Kreml znając niezdecydowanie swojego sąsiada, obawia się, że w momencie „poluzowania” rosyjskiego pasa, w pełni zatraci się ona w europejskie ideały. A do tego władze w Moskwie chyba nie chcą dopuścić. Dlatego siłą rzeczy wolą utrzymywać swojego młodszego brata, niż pozwolić by wybrał on inną drogę. A tak na poważnie, w momencie utraty „kontroli” nad Białorusią, Rosji pozostaną tylko azjatyckie strefy wpływów. Istnieje ryzyko, że rosyjska gospodarka tego nie wytrzyma. Ukraina już zaczęła powoli wydobywać się z kleszcze carskiej władzy. To jak ważne dla Rosji są te tereny świadczy chociażby jej agresja. Utrata Krymu a zasadzie floty Czarnomorskiej poważnie odbiła by się na kondycji Rosji. Stąd ten cały konflikt.

Wschodni magnes silniejszy

Trudno się dziwić temu, jak wielu Białorusinów nie wyobraża sobie życia bez pomocy swojego wschodniego brata. Czas jednak zrobił swoje i ciężko jest odciąć zrośniętą już „pępowinę” tych dwóch państw. Dopóki Rosja będzie spoglądała na Białoruś będzie ona tkwiła w tym samym miejscu. Tymczasem Białoruś mogła by być śmiało sercem dwóch odmiennych światów – Europy i Azji, Wschodu i Zachodu. Białoruś w swojej całkowicie wolnej wersji byłaby idealną mieszanką wschodniego stylu z zachodnimi ideami. Co jest złego we wschodzie – ktoś może zapytać. W zasadzie nic, dopóki „wschód” nie staje się więzieniem. Dla Rosji jest to świadomy wybór, dla Białorusi fakt dokonany. W obecnej sytuacji Białoruś nie ma szans stać się w pełni europejskim narodem. Pytanie jednak czy tego chce? Niewątpliwie tak. Wraz z upływem czasu do młodego pokolenia zaczyna dochodzić co w ich „wschodnim” świecie  jest nie tak. Do głosu dojdą ludzie, którzy za nic będą mieli rosyjskie propozycje współpracy „nie do odrzucenia”. Jak uczy nas historia, wolność ma swoją wysoką cenę. Przyjdzie czas kiedy i Białoruś zrozumie jak ważnym filarem dla państwa jest „niepodległość”. Ale taka prawdziwa a nie udawana…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s